Nie planowałam zostać bohaterką czyjegoś życia. Wyszłam tylko wyrzucić śmieci. Na klatce schodowej spotkałam panią Zofię z trzeciego piętra - drobną, lekko zgarbioną kobietę, która bezradnie trzymała w rękach ciężką torbę z zakupami.„Pomoże mi pani?” - zapytała cicho, jakby przepraszała, że w ogóle istnieje.
Tak to się zaczęło…
Najpierw były zakupy raz w tygodniu. Potem leki. Później wspólna herbata, bo „przecież już pani tu jest”. Zostałam wolontariuszką - choć wtedy jeszcze nie nazywałam siebie w ten sposób — zauważyłam, że pani Zofia coraz częściej czekała nie na pomoc, ale na rozmowę. Na to, by ktoś zapytał, jak minął dzień. By ktoś wysłuchał historii o mężu, który odszedł za wcześnie i o dzieciach mieszkających „tak daleko, że już nie wpadają”.
Z czasem wieść się rozeszła. Sąsiadka znała sąsiadkę, ta miała samotnego tatę, a on kolegę z ławki w parku.
Zaczęłam pomagać kolejnym seniorom - nie dlatego, że miałam nadmiar czasu, ale dlatego, że nie potrafiłam przejść obojętnie. Nosiłam zakupy, umawiałam wizyty lekarskie, tłumaczyłam listy z urzędów. Czasem po prostu siedziałam w ciszy trzymając czyjąś dłoń.
Najtrudniejsze były momenty, gdy słyszałam: „Dobrze, że pani jest. Bo ja już nikogo nie mam”. Wracałam wtedy do domu z ciężarem w sercu, ale i z poczuciem, że moja obecność naprawdę coś znaczy.
Od tamtego czasu minęło ponad trzy lata. Pani Zofia mówi o mnie „moja dziewczynka”, choć przecież już dawno przestałam być dzieckiem. Seniorzy z okolicy rozpoznają mnie z daleka - po uśmiechu i torbie pełnej drobnych spraw do załatwienia. Przecież tak naprawdę że nie robię nic nadzwyczajnego, ale czuję, że jestem im potrzebna. Daje mi to wielką chęć do życia i motywację do rozglądania się wokół siebie, czy przypadkiem jest ktoś, kto potrzebuje pomocy.
W świecie, który pędzi coraz szybciej znalazłam sens mojego istnienia w nim. Wierzę, że każdy z nas ma w życiu jakiś cel. Być może moim celem jest zatrzymanie się przy tych, którzy czują się niezauważeni i poświecić im swój czas i uwagę.
Artykuł powstał w ramach projektu "Wolontariat moją marką" sfinansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Wspierania i Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Korpusu Solidarności - Rządowego Programu Wspierania i Rozwoju Wolontariatu Systematycznego na lata 2018 - 2030.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bilgoraj.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Śledztwo w sprawie pożaru w Puszczy Solskiej
OBY ZŁAPALI TYCH DRANI A NATURA SKUTECZNIE WYELIMINOWAŁA Z ŁAŃCUCHA EWOLUCJI
HENIEK
14:27, 2026-05-09
Pożar w Puszczy Solskiej opanowany
To nie jest puszcza!!!!!!! to są zręby , przecinki , wycinki ,młodniki i wraki LASU!!!
W
13:29, 2026-05-09
OSP Sól zbiera na quada gaśniczego
Małysza czy leci z wami pilot??
Edi
11:18, 2026-05-09
Rondo Armii Krajowej w Biłgoraju zachwyca
Na szacunek zasługują wszystkiew polskie armie , które walczyły z okupantem. I AK , AL , partyzanci i ruch oporu w miastach. Najczęściej młodzie ludzie wstępowali do tych organizacji głównie po to, żeby jako żołnierze walczyć z wrogiem a nie politykować. Nikt nie ma prawa się wymądrzać, że jedni żołnierze lepsi a inni gorsi. Na frontach jedni przeżyli a inni zginęli. To nie wina polskich żołnierzy wszytskich armii II wojny światwowej, z udziałem Polsków, że zachodnie mocarstwa w Jałcie poszły na układ ze Stalinem , co skutkowało przekazaniem Poslki w strefę wpływów ZSRR. Cześć wszytskim żołnierzom , którzy uczciwie walczyli o Polskę i nie szukali wrogów wśród rodaków.
obiektywnie
10:18, 2026-05-09