Tegoroczna forma spotkania z kandydatami różniła się od tradycyjnych dni otwartych. Szkoła postawiła na dwu- i trzygodzinne warsztaty zawodoznawcze, podczas których ósmoklasiści pracowali ramię w ramię ze starszymi kolegami i nauczycielami.
Dojrzała decyzja kluczem do sukcesu
Dyrektor ZSZiO, Adam Balicki, podkreśla, że taka forma jest znacznie bardziej efektywna. Pozwala ona młodym ludziom zweryfikować swoje wyobrażenia o danym zawodzie z rzeczywistością.
[FOTORELACJANOWA]14483[/FOTORELACJANOWA]
- Wybór przyszłości zawodowej jest bardzo ważny. W pracy spędzamy około jednej trzeciej swojego życia i żeby zdobyć prawdziwe mistrzostwo, trzeba robić to, co się lubi - mówi dyrektor Adam Balicki. - Mam nadzieję, że takie warsztaty pomogą uczniom podjąć dojrzałą decyzję i uniknąć błędów, jakie zdarzały się ich starszym kolegom, co później skutkowało zmianą szkoły czy zawodu - podkreśla dyrektor.
Od gastronomii po nowoczesną reklamę
Uczniowie mieli okazję sprawdzić się w wielu dziedzinach, w których kształci ZSZiO, m.in.:
Szkoła oferuje zawody wymagające, ale dające konkretne umiejętności, które można wykorzystać nawet w przypadku wyboru innej ścieżki zawodowej w przyszłości.
Kreatywność wsparta technologią
Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się pracownie przemysłu mody i stylisty. Jak podkreśla Małgorzata Małyszek, nauczyciel przedmiotów zawodowych, szkoła idzie z duchem czasu, łącząc tradycyjne rzemiosło z nowoczesnością.
- Nasza młodzież uczy się na najnowocześniejszym sprzęcie. Wykorzystujemy tablety graficzne, na których uczniowie uczą się kreatywnego rysowania, projektowania i doboru kolorów - wyjaśnia Małgorzata Małyszek. - Możemy pochwalić się sukcesami na skalę ogólnopolską, gdzie nasi kreatywni uczniowie regularnie stają na podium - dodaje.
„Nie będziecie żałować!”
Sama młodzież ZSZiO z entuzjazmem opowiada o swojej nauce. Uczennice Magdalena Grabias i Karolina Serafin zachęcały młodszych kolegów do wyboru profilu kreatywnego.
- Dużo się uczymy: szyjemy, stylizujemy, rysujemy. Szyjemy rzeczy przydatne na co dzień, na przykład dresy czy poszewki, w których sami chodzimy - mówią uczennice i dodają: - To przede wszystkim nauka praktyczna. Zapraszamy absolwentów szkół podstawowych, nie będziecie żałować!
Praktyczny Dzień Otwarty zakończył się sukcesem - wielu ósmoklasistów opuszczało mury szkoły z konkretnym efektem swojej pracy w rękach oraz, co ważniejsze, z klarownym planem na dalszą edukację.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bilgoraj.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Biłgoraj. Radio ZET i Straż Pożarna rozdają czujniki
takie ilości czujników jak na Biłgoraj to wystarczy na parę lat !?
sikawkowy
11:57, 2026-02-05
Aleksandrów. Petycja w obronie placówki i dyrektora
Zmiana dyrektora szkoły też jest juz potrzebna, nikt nie ujmuje zasług Panu Dyrektorowi ale tez już może iść na zasłuzony odpoczynek. Szkole potrzebny jest świeży powiew, poziom szkoły leży, mimo zaklinania rzeczywistości. Afery są zamaiate pod dywan i dużo by jeszcze wymieniać. Jako mieszkaniec uważam że potrzebne są zmiany
Gość
11:00, 2026-02-05
Aleksandrów. Petycja w obronie placówki i dyrektora
No to pali borowvom grunt pod nogami. 6 miesięcy temu powstało przedszkole teraz znowu nowy jakiś twór? Po co i dlaczego???
O proszę
10:06, 2026-02-05
Aleksandrów. Petycja w obronie placówki i dyrektora
To nie jest żadna „troska o dzieci” ani „petycja oddolna”. To jest zwykły krzyk ludzi, którzy stracili stołki i wpływy, a teraz udają obrońców moralności. Przez lata w gminie funkcjonował układ: niskie pensje, brak Karty Nauczyciela, praca ponad siły i „reszta pod stołem”. I jakoś wtedy nikt nie bił na alarm. Teraz, gdy nauczycielki w końcu mają Kartę Nauczyciela, normalne godziny pracy, płatne nadgodziny, ferie, wakacje i godne emerytury – nagle pojawiła się „troska o budżet”. Prawda jest prosta: pieniądze zamiast do układu zaczęły trafiać bezpośrednio do nauczycielek. I to niektórych boli najbardziej. Hipokryzja? Mówienie o dobru gminy, a jednocześnie wyprowadzanie własnego dziecka do innej gminy tylko po to, żeby Aleksandrów stracił dotację. Moralne prawo do pouczania innych? Żadne. Do tego narracja o „oszczędnościach”, a jednocześnie pomysł utrzymywania kolejnych dyrektorskich stanowisk za ok. 100 tys. zł rocznie, często dla osób spoza gminy. To ma być racjonalne gospodarowanie pieniędzmi mieszkańców? Dyrektorów wybierają komisje konkursowe, nauczyciele i rodzice – nie portale, nie obrażone środowiska i nie ci, którym zabrano koryto. Zmiany są trudne. Zwłaszcza dla tych, którzy muszą dziś pracować uczciwe 40 godzin, dojeżdżać do Korytkowa i nie mogą już rządzić innymi z pozycji „nietykalnych”. Ale dla nauczycielek, rodziców i mieszkańców – to krok w dobrą stronę. I właśnie dlatego ten krzyk jest tak głośny. — rodzic dziecka uczęszczającego do szkoły w Aleksandrowie
Rodzić
10:02, 2026-02-05