-„Tatowisko” to czas dla dziecka i ojca. Często mówimy, że dzieci są dla nas najważniejsze, ale niestety aktywnego czasu który im poświęcamy każdego dnia jest bardzo mało. I nie mówię tutaj o czasie w towarzystwie dzieci, kiedy sprzątamy robimy zakupy czy oglądamy telewizję. Mówię o świadomym czasie, który jesteśmy w stanie podarować tylko dziecku. Dajemy go zdecydowanie za mało. Ten czas który możemy dać dziecku, kiedy może ono poczuć się dla rodzica najważniejszą osobą na świecie, jest bezcenny. „Tatowisko” powstało z potrzeby dzieci, ale i ojców, by czas który spędzamy z naszymi pociechami był poświęcony tylko i wyłącznie im. I by nic nie mogło go zakłócić - wyjaśnia Sebastian Cybulski.
Czytaj także: "Tatowisko", czyli czas dzieci tylko z ojcem. Niezwykły obóz na Roztoczu (WYWIAD)
W tym roku w „Tatowisku” uczestniczyło 10 ojców oraz 16 dzieci, w tym najmłodsze dziecko - chłopczyk w wieku 2 lat oraz najstarsze - dziewczynka w wieku 13 lat. Każde dziecko otrzymało wyprawkę, w której znajdowały się materiały plastyczne oraz szkicownik, do ilustrowania najciekawszych wydarzeń mających miejsce podczas ich pobytu na „obozie”. Program spotkania został rozplanowany na każdy z czterech dni. Pierwszego dnia odbyła się min. wycieczka rowerowa, „festiwal gofrów”, konkurs z nagrodami „Jak dobrze się znamy”, występy dzieci „na letniej scenie”, wspólny seans filmowy z ekranem i projektorem oraz gry planszowe. W kolejnym dniu dzieci i ojcowie wybrali się do Parku Dinozaurów w Krasnobrodzie oraz na Wieżę Widokową w Krasnobrodzie. Potem wspólnie spędzili czas na placu zabaw i nad zalewem. Po obiedzie odbył się pokaz sztuczek zaprezentowanych przez iluzjonistę zaproszonego na „Tatowisko”, a po pokazie wycieczka na stadninę koni, gdzie dzieci mogły nauczyć się jazdy konnej. Trzeciego dnia odbył się rajd rowerowy do Guciowa, połączony ze zwiedzaniem Zagrody, pieczeniem podpłomyków i wyrabianiem masła. Po powrocie do Krasnobrodu dzieci uczestniczyły w konkursie plastycznym „Portret mojej mamy”. Po zmroku wszyscy wyruszyli nocą na spacer po krasnobrodzkich wzgórzach (każde dziecko miało własną latarkę). Czwartego dnia odbyła się wycieczka do „Etno Roztocze”, w pobliżu Zwierzyńca. Po wspólnym obiedzie „Tatowisko” zakończyło się i wszyscy wrócili do Biłgoraja.
-Za nami kolejne " Tatowisko". Był to czas nie tylko wspólnej zabawy, ale także czas poznawania naszych dzieci i pogłębiania relacji z nimi. Wspólnie spędzone chwile jeszcze raz pokazały nam jak wspaniale są nasze dzieci i jak ważne jest by spędzać z nim czas. Do zobaczenia za rok - zaznacza pan Piotr, który w wydarzeniu uczestniczył z 5-letnią córką Mają. Po raz pierwszy w "Tatowisku" uczestniczył pan Jarek: -Przyjechałem z 5 letnią córką Zuzią i zarówno ja, jak i ona jesteśmy zachwyceni tym wyjazdem. Mieliśmy tu czas żeby po prostu pobyć ze sobą, uczestniczyliśmy w wielu atrakcjach i konkursach. I razem przeżywaliśmy zwycięstwa ale też porażki. Poza tym formuła wydarzenia, która mówi, że nie ma tu żadnych panów, są tylko wujkowie powoduje, że wszyscy stajemy się odpowiedzialni za siebie nawzajem i stajemy się sobie bliżsi. W przyszłym roku na pewno tez się wybierzemy z Zuzię na Tatowisko.
Czytaj także: Album z wakacji - najlepsza pamiątka z wakacji
Jak zaznacza organizator wydarzenia, każdego uczestnika letniego obozu obowiązywał „Regulamin”. Najważniejszą zasadą, którą musiał przestrzegać każdy tata było to, że na „Tatowisku” to dziecko ma zawsze racje, a nie on oraz to, że każdy z ojców miał wyznaczony, obowiązkowy zakres zadań do wykonania, bo najważniejsze było to, by jak najlepiej wspólnie się bawić. -Dodatkowo każdy z uczestników dostał koszulkę z logiem „Tatowiska”. Koszulki dla chłopców były koloru zielonego, dla starszych dziewczynek fioletowego, a dla młodszych różowego. Jak co roku, także i w tym, mieliśmy swój specjalny baner, także z logiem „Tatowiska, który umieściliśmy w miejscu naszego zakwaterowania - wśród domków wczasowych w Krasnobrodzie. Bezpieczeństwo dzieci, i nasze bezpieczeństwo - osób dorosłych, jest ważne, dlatego w czasie obozu przestrzegaliśmy zasad dotyczących zapobiegania rozprzestrzenianiu się Covid-19 - przyznaje Sebastian Cybulski.
/SC/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bilgoraj.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Basen w Biłgoraju: Start we wrześniu są problemy
Uczestniakami procesu budowlanego są inwestor, inspektor nadzoru, projektant, kierownik budowy. Czy nikt z tej ekipy nie sprawdził, że brak ekspertyzy? Nie zapaliła sie lampka, że to taki ciężar. Czy technnologicznie wszystko grało w trakcie wykonawstwa. Oby wszystko sie udało wyprostować , to nasz basen.
prawo bud. art.17
21:01, 2026-05-03
Basen w Biłgoraju: Start we wrześniu są problemy
Wysłać wszystkich nadwymiarowo zatrudnionych dla uzyskania poklasku i głosów no i władzy, to teraz brak kasy na wszystko, należy się temu przyjrzeć.
pracodawca
20:08, 2026-05-03
Biłgorajski ONZ dominuje pod koszem
Ale jaja, kto wam pisze te teksty. "Koszykarski nokaut", "na parkiecie nie mają sobie równych", "1 miejsce w powiecie co było wstępem do dalszych sukcesów" czyli ... 2 miejsca w rejonie na DWIE startujące drużyny! Biłgoraj przecież na koszykarskiej mapie województwa wogóle się nie liczy!
-
17:45, 2026-05-03
Basen w Biłgoraju: Start we wrześniu są problemy
Jak się nie ma o niczym pojęcia, to się do władzy nie pcha!!!
aleksandrów
17:40, 2026-05-03