…zamarł ruch uliczny, sprawy codzienne odeszły na dalszy plan, to, co do tej pory trapiło, bawiło, dawało poczucie sensu przestało mieć znaczenie, nawet politycy zamilkli… powrócił do domu Ojca – ogłosił arcybiskup Sandri… świat się zatrzymał…
27 lat pontyfikatu: setki podróży i wizyt apostolskich, przemówień i wystąpień, konferencji i audiencji, spotkań tych oficjalnych i prywatnych. Wszyscy – zdaje się nam – znaliśmy Go dobrze, pewnie, że nie osobiście, ale za pomocna radia, telewizji prasy, spotkań podczas Jego pielgrzymek do Ojczyzny, czy naszych wizyt w Rzymie. To był nasz Papież, Polak, Jeden z nas… Największy z Rodu Polaków, z którym każdy mógł się utożsamić. Jak pisał Juliusz Słowacki:
Pośród niesnasek Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla słowiańskiego oto papieża
Otworzył tron…
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń…
Bliski był sercu każdego z nas, niezależnie od wyznawanej religii, przekonań, poglądów filozoficznych czy politycznych. Był człowiekiem wielkiego ducha i ogromnego serca, który swe nauczanie potwierdzał przykładem życiem. Uczył tolerancji, w duchu poszanowania poglądów i przekonań innych, a nie w duchu relatywizmu; walczył o godność każdego człowieka bez względu na jego stan posiadania czy zajmowane stanowisko, głosząc: każdy ma prawo żyć, godnie żyć; wprowadzał pokój i budził nadzieję na lepsze jutro; zachęcał do przebaczenia i darowania uraz w imię miłości bliźniego; głosił z mocą każdy człowieka ma prawo być traktowany z godnością, niezależnie od stopnia sprawności psychofizycznej, choroby czy kalectwa. W Jego gestach, ruchach i słowach wyrażała się wielka troska o człowieka, o każdego z nas, o moje problemy, o mnie, o moje sprawy. Jak celnie bowiem zauważył Tadeusz Mazowiecki Papież, mówiąc do tysięcy, zwraca się jakby do każdego z nas z osobna.
Pociągał przykładem życia i nauczania, gdy mówił: musicie od siebie wymagać! ... Trzeba pokonywać słabość i zniechęcenie, zrezygnować z rzeczy zbytecznych, … otwierać się na innych. Ale odszedł… pozostawił spuściznę nauczania i przesłania, wezwań i pouczeń, przestróg i próśb… ale odszedł.
Był osobą szczególnie ważną w dziejach współczesnego świata w historii państw, społeczeństw i każdego człowieka. Wielu się z nim nie zgadzało, gdy głosił twarde i bezpardonowe zasady i stawał w obronie słabych i pokrzywdzonych stając się ich głosem. Wielu szanowało go za żarliwą wiarę, niezwykła inteligencję, mądrość i podejście do drugiego człowieka, wielu nawróciło się do Boga pod wpływem jego słów i przykładu życia.
Ale zdecydowana większość w chwili Jego słabości, osamotnienia w bólu i cierpieniu zobaczyła siebie samych ze smutnych poranków szarego codziennego życia; z wieczorów pustki, samotności i niezrozumienia; zobaczyła siebie zmagających się z przeciwnościami losu, z chorobą i słabością; wielu doświadczyło także swoistej wewnętrznej przemiany, przemiany wyrażającej się łzami, odpowiedzeniem sobie na pytanie o sens istnienia, na interpelacje o sens mojego życia. Bardzo wiele osób tego pamiętnego drugiego kwietnia 2005 roku przeżyło swoją godzinę 21:37… godzinę jakiegoś wewnętrznego rozdarcia, godzinę refleksji i zadumy, godzinę przed Bogiem w prostocie i nagości swej natury bez masek, bez słów usprawiedliwienia się czy też zrzucenia odpowiedzialności na innych, stanęło w tej godzinie w zamyśleniu nad sobą samym z dala od zgiełku świata… wiele osób umarło wtedy dla zgubnych przyzwyczajeń, pustych frazesów, życia bez celu i sensu. On odszedł. Jego życie, nauczanie, cierpienie i śmierć odwoływały się do tego, co w każdym człowieku jest dobre i szlachetne, do tego, co stanowi podstawę ludzkiej egzystencji, nakazywały jednocześnie i wzywały do pogrzebania tego wszystkiego, co sprzeciwia się ludzkiej godności, do porzucenia i wyrzeczenie się tego, co podłe i małostkowe, co nie godne człowieka.
On odszedł… myśmy zostali, możemy oczywiście cały czas żyć w żałobie, ale możemy także z żywymi na przód iść, po życie sięgać nowe i wprowadzać nauczanie Jana Pawła II w czyn, tworząć lepsze jutro, które zaczyna się już dzisiaj … ode mnie i od Ciebie…
Tomasz Ferens
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bilgoraj.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Mapa, nowy przewodnik po biłgorajskich trasach EDK
Warto zacząć od miejsc gdzie się Maria Magdalena objawiła , podobno pasterze to widzieli. Kto wie , może znowu się ukaże i niektórym pomoże darem rozsądnego rozumu, oraz przepędzi zło.
Warto
15:57, 2026-05-01
Biłgoraj, 1 maja. Wspomnienie Józefa Dechnika
Starsi mieszkańcy Biłgoraja z wdzięcznością wspominają człowieka, który zmienił los tego ubogiego miasta. Tylko osoby złe z natury, głównie nie związane z Biłgorajem od urodzenia, albo bezmyślne śmią opluwać.
rodowity
15:47, 2026-05-01
Biłgoraj, 1 maja. Wspomnienie Józefa Dechnika
Jednego z nich znam, miał na wesole życie ukraszone duża ilością alkoholu.precz z czerwoną holota
Niebieski
13:52, 2026-05-01
Poseł Kowalski złożył rezygnację z PiS
To gostek z Opola, w naszym regionie niepotrzebny, z durnymi poglądami.
wyborca
11:58, 2026-05-01