Strona startowa

Wiadomości - Aktualności

Witosowy Dzień Pola w Różańcu

Dodał: red Data: 2021-07-11 13:21:32 (czytane: 2812)

W Różańcu Pierwszym w gminie Tarnogród trwa "Witosowy Dzień Pola". Poświęcony jest on żywności wysokiej jakości, przetwórstwu w gospodarstwie rolnym, trendom w rolnictwie ekologicznym, kanałom dystrybucji surowców i produktów ekologicznych.

JP BUDOWNICTWO
www.jpbudownictwo.pl,termo-modernizacja, doceplanie biłgoraj, malowanie, tynkowanie, remonty, renowacje, ocieplanie, adaptacja, adaptacja poddasza, adaptacja piwnc, tynkowanie biłgoraj, malowanie biłgoraj, adaptacja biłgoraj, remont biłgoraj

ul. E Orzeszkowej 25. 23-400, Biłgoraj

P.W. EKO-SYSTEM - JAN LESIAK
www.ekosystem-lesiak.pl,Roboty wodnokanalizacyjne, drogowe, ogólnobudowlane,  Niwelacje terenu, fundamenty, Wynajem sprzętu budowlanego, Doradztwo w zakresie przepisów ochrony środowiska, oczyszczalnie przydomowe, oceny środowiskowe

Szozdy 11. 23-407 , Tereszpol



Celem wydarzenia oraz towarzyszącej mu konferencji jest stworzenie Polskiego Centrum Edukacji Ekologicznej im. Wincentego Witosa wspierającego uczniów, absolwentów, rolników i wszystkie instytucje działające na rzecz rolnictwa w sposób szczególny rolnictwa ekologicznego.

witosowy_dzien_pola__1_.JPG

Postacią, która łączy i która stanowiona jest również dziś za wzór Polaka i obywatela jest Wincenty Witos - wybitny przywódca, mąż stanu, który walczył o Polskę. Był trzykrotnym premierem, zaliczany jest do czołowych polityków i działaczy polskich XX wieku. Wieś z której się wywodził zajmowała szczególnie miejsce w jego myśli i działalności. Zawsze podkreślał rolę polskich rolników w społeczeństwie, produkujących żywność, zapewniających tym samym bezpieczeństwo.

witosowy_dzien_pola__3_.JPG

-Dziś chcemy dać nowy impuls rolnictwu ekologicznemu,którego powiat biłgorajski jest liderem nie tylko na Lubelszczyźnie ale i w całym kraju. Chcemy dać nowy impuls przetwórstwu oraz handlowi ekologiczną i zdrową żywnością między rolnikami a konsumentami. Dziś nie jest problemem wyprodukować wysokiej jakości żywność ale problemem jest jej sprzedaż za przyzwoite, pozwalające zarobić pieniądze. Chcemy to zmienić, chcemy zachęcą konsumentów do kupowania lokalnej żywności z gospodarstw, które są wokół nas, rolników chcemy zachęcić by się grupowali, zrzeszali, by przetwarzali swe produkty i sprzedali jako gotowe - podkreśla Tomasz Obszański, rolnik z powiatu biłgorajskiego i przewodniczący "Solidarności" Rolników Indywidualnych Ziemi Lubelskiej.

witosowy_dzien_pola__5_.JPG

O znaczeniu rolników w życiu społeczeństwa i jego dobrobycie oraz bezpieczeństwie mówiła poseł Beata Strzałka. O idei myśli i życia Wincentego Witosa wykład wygłosił ks. profesor Tadeusz Guz. Dyskutowano także o nowoczesnych technologiach w produkcji i zbiorze mali, o pszczelarstwie, wypracowaniu polskiej marki żywności oraz kwestiach i możliwościach sprzedaży produktów rolnych. Wydarzeniu towarzyszył także festiwal drobiu, wystawa maszyn i środków do produkcji rolniczej. Są także stoiska z polska kuchnią.

witosowy_dzien_pola__2_.JPG

-Mamy tę przewagę, że w powiecie biłgorajskim nie ma wielkiego przemysłu zanieczyszczającego środowisko, a gospodarstwa są rodzinne. To gwarantuje wysoką jakość żywności. Jesteśmy potentatem w produkcji ekologicznych owoców miękkich, warzyw czy tytoniu. To wszystko chcemy promować, tym chcemy się chwalić, do kuna tych produktów chcemy zachęcać. Dziś żywność ekologiczna jest poszukiwana, a ta z naszego powiatu jest bardzo dobra i wysokiej jakości - podkreśla starosta biłgorajski, Andrzej Szarlip.

witosowy_dzien_pola__4_.JPG

Konferencja odbywa się pod honorowym patronatem NZSS "Solidarność", Ministerstwa Edukacji Narodowej i Nauki, ARiMR, CDR, Województw Lubelskiego oraz Marszałka Województwa Lubelskiego.

/bilgoraj.com.pl/

Reklama.

Tagi: witosowy dzień pola   zespół szkół centrum kształcenia rolniczego w róża   rolnictwo ekologiczne   gmina tarnogród

Zobacz także

Konferencja o niemieckiej akcji przeciwpartyzanckiej Sturmwind i Bitwie pod Osuchami

Dodane: 2021-09-22 15:11 - Komentarze  (1)  czytane (671)

TAGI: konferencja historyczna, akcja przeciw partyzancka, bitwa pod osuchami, muzeum ziemi biłgorajskiej w biłgoraju



Komentarze (25)

Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 44.192.254.246

do Czeslaw (2021-07-14 08:54:36)

Ile klas szkoły ukończyłeś i jaka to szkoła ?

(2021-07-13 20:09:19)

Apelujemy, żeby usuwać wpisy niejakiego "Czesława", którego chamstwo zaśmieca ten portal.

(2021-07-13 11:01:05)

Polacy nie chcą się szczepić. Dlatego, żeby nie zmarnować zapasów szczepionek, sprzedamy je innym państwom. Pierwsza transza, ok. 4 mln dawek, być może zostanie wysłana na Wschód już w tym tygodniu – ujawnia „Dziennik Gazeta Prawna”.

Według „DGP” preparaty kupione wcześniej przez rząd mają teraz trafić do Gruzji i na Ukrainę, a zainteresowanie zgłosiły również Wietnam i Australia.

„W sumie – w zależności od zapotrzebowania w Polsce – do końca roku sprzedamy innym państwom nawet kilkadziesiąt milionów dawek” – informuje gazeta.

Czeslaw (2021-07-13 07:29:25)

do chlopa ze wsi,- na szczescie rolnik nie jest glupi i nie uwiezy w twoje brednie,- tepy buraku.

(2021-07-12 21:36:09)

troll antyszczepionkowiec zarabia na wklejaniu bredni

(2021-07-12 21:01:12)

Często powraca pytanie: „Skąd wiedziałeś i to od samego początku?”. Odpowiedź nie jest specjalnie skomplikowana i ma podtekst filmowy. Od pierwszego dnia tego cyrku widziałem sceny z „Seksmisji” i to te wszystkie kultowe od: „weź pigułkę”, przez „mężczyzna to złą”, aż po promieniowanie Kuppelweisera i wreszcie bociana, który wbrew idiotyzmom tworzonym przez ludzi, beztrosko sobie latał. Filmowe sceny z Chińczykami padającymi na ulicach, jak muchy, kwarantanna na statku Diamond Princess, obnażająca doszczętnie tę toporną inżynierię, otwarte Castoramy i zamknięte szkoły z lasami. Czego potrzeba więcej, żeby zrozumieć o co chodzi w operacji politycznej, która z medycyną i biologią ma tyle wspólnego ile było potrzebne do ogłupiania mas.

Najbardziej dobitne w tym wszystkim jest to, że do wykrycia jednej wielkiej blagi praktycznie nie jest potrzebna żadna wiedza, wystarczy instynkt samozachowawczy i zwykłe doświadczenie na poziomie dziecka poznającego świat. Gołym okiem było widać, że ludzie w Castoramch nie umierali, jak na chińskich chodnikach, gołym okiem było widać, jak liczono zgony „kowidowe”, głównie schorowanych staruszków albo pacjentów w ostatnim stadium raka. Kto chciał być bardziej ambitny mógł sięgnąć do podręczników socjologii i na pierwszych stronach przeczytać, że w przypadku realnego zagrożenia politycy i służby robią wszystko, żeby nie wywołać paniki. Tymczasem „pandemię” dzień w dzień podkręcano do poziomu histerii i nie inaczej rzecz się miała z „medykami”, wszystko zostało postawione na głowie. Dawna walka z leczeniem przez telefon i Internet została oficjalna „teleporadą”. Jak świat światem lekarze gremialnie nie mówili pacjentom, że zachorowali na straszną chorobę i praktycznie nie mają szans, bo za chwila płuca zamienią się w galaretę, w „pandemii” to powszechna „diagnoza” . Mało tego! Zdrowi ludzie zostawali bezobjawowymi i potencjalnymi truposzami.
Reklama

Jeśli ktoś minie znów zapyta skąd od początku wiedziałem czym jest ta „pandemia”, to odpowiem, a jak można było tego nie widzieć, wytłumacz mi!? Twórcy i zarządzający tą maskaradą nigdy specjalnie się nie kryli z tym, że robią z ludzi idiotów, zaryzykowałbym stwierdzenie, że to była i jest część planu. Jedyną zagadką pozostaje granica ogłupiania mas, ile ludzie w swojej głupocie są w stanie kupić i tutaj pojawia się wczorajszy finał Mistrzostw Europy na Wembley. Blisko 70 000 ludzi bez żadnego dystansu i maseczek, a jeśli chodzi o dezynfekcję to ta odbyła się wyłącznie doustnie, poprzez wtłaczania piwa i alkoholu. Dzikie imprezy w negliżu, za przeproszeniem rzyganie po winklach i bójki pomiędzy kibicami obiegły cały świat. Na tym tle wyskakują jakieś pajace na płytę stadionu, by odstawić tandetny „performance”, którego sam twórca nie rozumie, ale za to wszyscy w maseczkach. Nie koniec komedii! Całość rozgrywała się w dniu, gdy Wielka Brytania osiągnęła kolejny rekordowy wynik 32 000 zakażeń. Przypomnę tylko, że Anglicy zamknęli stadiony przy 1000 zakażeń i jeszcze raz zapytam, jak można tego nie widzieć, nie mówię rozumieć, ale przynajmniej dostrzec i połączyć proste fakty, niczym dziecko, które zbliża rękę do ognia?

Szkoda bawić się w jakiekolwiek subtelności, dziś podział jest jeden, chociaż wielu może się wydawać brutalny. Ludzie w czasie „pandemii” dzielą się na mądrych, kompletnych idiotów i bandytów, którzy z tego żyją. Innych kryteriów nie ma. Oczywiście można dzielić włos na czworo i mówić, że przecież część, zwłaszcza starszych osób jest przerażona, bo media nakręcają spiralę paranoi. Nie jest to jednak żadne usprawiedliwienie, skala kłamstwa i ordynarnej propagandy powinna na rozsądnego człowieka działać dokładnie odwrotnie, reszta jest tylko i wyłącznie głupotą, w żaden sposób nieusprawiedliwioną. Najprostszy test na inteligencję odbył się wczoraj na Wembley, jeśli nie zobaczyłeś, że najgroźniejsza na świecie „pandemia” jest jedną wielką i prymitywną propagandą, to jesteś skończonym idiotą. Cała reszta nie ma najmniejszego znaczenia i nie stanowi żadnego alibi.matkakurka

chłop ze wsi (2021-07-12 20:55:48)

Rolnicy, oni tak naprawdę nie chcą dobra rolnictwa. Traktują nas instrumentalnie jako głupich wyborców. Strzałkowa jest przecież twarzą piątki Kaczyńskiego. Posłowie, którzy głosowali przeciw 5-ce zostali ukarani i się nie liczą w PIS. Kadzą nam a my się nabieramy.

(2021-07-12 19:59:45)

Jak to duchowny Guz przeciw szczepieniom, co na to jego przełożeni, którzy włączyli się do akcji ratowania życia ludzkiego słusznie zachęcając do szczepień.

Panie starosto (2021-07-12 13:08:24)

a może lepiej o 5 dla zwierząt pan coś powie. Wszak pomysł PISowski.

Czeslaw (2021-07-12 09:22:47)

POmylency lewaki czerwone , zielone piszcie duzo , wasz znak rozpoznawczy to wrodzona tepota i ciemnota,

(2021-07-12 08:56:21)

Zaden z nich nie napisal nic mondrego

Czeslaw (2021-07-12 08:53:55)

do nizej,- no i buraki w akcji

(2021-07-12 08:23:30)

No i oczywiście KOPIUJ - WKLEJ. Każdy wpis potrafi zaśmiecić ,,mądrala,,

(2021-07-12 08:21:33)

Guz jest przeciwnikiem szczepień. Zobaczcie film w internecie. Co on tam wygaduje. To szkodnik

Czeslaw, (2021-07-12 08:19:35)

Przepraszam , przepraszam za moje słowa. Ale się uczę.

(2021-07-11 22:09:08)

Czesław spadaj na ryj.

(2021-07-11 20:58:02)

Była na tym spotkania okazja , żeby prof Guz i inni zachęcali do szczepienia, uczynili to? W wielu kościołach trwa ta bardzo potrzeba akcja w trosce o zdrowie i życie ludzi.

(2021-07-11 20:55:38)

Była na tym spotkania okazja , żeby prof Guz i inni zachęcali do szczepienia, uczynili to? W wielu kościołach trwa ta bardzo potrzeba akcja w trosce o zdrowie i życie ludzi.

(2021-07-11 19:23:48)

12 sierpnia bowiem wraz z wicepremierem Ignacym Daszyńskim i ministrem spraw wewnętrznych Leopoldem Skulskim zostali zaproszeni przez Piłsudskiego na spotkanie bezpośrednio po odbytym przez niego przeglądzie wojsk, którego stanem był załamany.

Sam Witos tak wspominał to spotkanie: ,,W ciągu rozmowy wyjął z kieszeni niezapieczętowany list i odczytał go głosem ogromnie niewyraźnym i zmienionym. Na czterech kartkach małego formatu mieściła się dość obszernie umotywowana jego dymisja ze stanowiska Naczelnika Państwa. W piśmie tym zaznaczał między innymi, że nie wiedząc, czy i kiedy będzie mu dane wrócić z placu boju, którego losy uważa za niepewne, mnie prosi i upoważnia do zastępowania go na jego urzędzie. Co zaś do samej rzeczy i pisma, prosi o zachowanie bezwzględnej tajemnicy tak długo, jak tego będą wymagały stosunki, i ja sam uznam za potrzebne".

Dodać trzeba, że albo Witos niedokładnie zapamiętał lub przeoczył ten fakt, ale dymisja dotyczyła także funkcji Naczelnego Wodza, którą Piłsudski sprawował równocześnie z godnością Naczelnika Państwa. Jak wspomina Witos, marszałek był bardzo poważny, a nawet przybity i niepewny. Tego samego dnia opuścił on Warszawę udając się, jak twierdzą źródła, do Puław. Po latach dowiadujemy się dopiero z książki żony Piłsudskiego, że w istocie udał się do majątku Wieniawy-Długoszowskiego do Bobowa koło Tarnowa na spotkanie z rodziną. ,"Wszyscy byli zdziwieni, a ja pierwszy, widząc, że wódz naczelny porzuca kierownictwo całości bitwy (...)" - pisał gen. Maxime Weygand, szef francuskiej misji wojskowej, który wtedy przebywał w Polsce.

Widoczny był coraz bardziej wzrost świadomości obywatelskiej stanu włościańskiego i coraz większe poczucie tożsamości narodowej chłopów. Z pewnością zdawał sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na nim spoczywała. Czuł na pewno, że zbliża się chwila, która może zdecydować o losach nie tylko Polski, ale całej Europy. Na domiar wszystkiego bił się cały czas z myślami, co zrobić z dokumentem, który od kilku dni przechowywał w szafie ogniotrwałej w prezydium Rady Ministrów. 12 sierpnia bowiem wraz z wicepremierem Ignacym Daszyńskim i ministrem spraw wewnętrznych Leopoldem Skulskim zostali zaproszeni przez Piłsudskiego na spotkanie bezpośrednio po odbytym przez niego przeglądzie wojsk, którego stanem był załamany.

Sam Witos tak wspominał to spotkanie: ,,W ciągu rozmowy wyjął z kieszeni niezapieczętowany list i odczytał go głosem ogromnie niewyraźnym i zmienionym. Na czterech kartkach małego formatu mieściła się dość obszernie umotywowana jego dymisja ze stanowiska Naczelnika Państwa. W piśmie tym zaznaczał między innymi, że nie wiedząc, czy i kiedy będzie mu dane wrócić z placu boju, którego losy uważa za niepewne, mnie prosi i upoważnia do zastępowania go na jego urzędzie. Co zaś do samej rzeczy i pisma, prosi o zachowanie bezwzględnej tajemnicy tak długo, jak tego będą wymagały stosunki, i ja sam uznam za potrzebne".

Dodać trzeba, że albo Witos niedokładnie zapamiętał lub przeoczył ten fakt, ale dymisja dotyczyła także funkcji Naczelnego Wodza, którą Piłsudski sprawował równocześnie z godnością Naczelnika Państwa. Jak wspomina Witos, marszałek był bardzo poważny, a nawet przybity i niepewny. Tego samego dnia opuścił on Warszawę udając się, jak twierdzą źródła, do Puław. Po latach dowiadujemy się dopiero z książki żony Piłsudskiego, że w istocie udał się do majątku Wieniawy-Długoszowskiego do Bobowa koło Tarnowa na spotkanie z rodziną. ,"Wszyscy byli zdziwieni, a ja pierwszy, widząc, że wódz naczelny porzuca kierownictwo całości bitwy (...)" - pisał gen. Maxime Weygand, szef francuskiej misji wojskowej, który wtedy przebywał w Polsce.
Witos przejmuje obowiązki

W związku z zaistniałą sytuacją Wincenty Witos pełnił funkcję premiera, Naczelnika Państwa oraz Naczelnego Wodza, ale dowództwo operacyjne powierzył gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu. Aby nie pogarszać i tak trudnej sytuacji Witos postanowił nie ujawniać złożonej na jego ręce dymisji, ani też jej nie przyjmować.BŁAD ZE NIE POKAZAŁ LISTU

(2021-07-11 19:19:18)

Hipotez na ten temat jest wiele i nie moją rolą jest odnosić się do nich w tym momencie. Pewne jest, że po zwycięskiej bitwie warszawskiej Piłsudski szybko przeszedł do porządku dziennego nad swoją dymisją. Witos pisał: ,,Kiedy zaś minęły ciężkie dni wojenne, pojechałem do Belwederu i oddałem pismo jego autorowi, będącemu wówczas w innym zupełnie nastroju. Biorąc je ode mnie i dziękując za solidne, jak mówił, postępowanie, twierdził, że o tym zupełnie zapomniał".

Zapomniał. Pamięć, jak widać, w polityce nie jest kwalifikacją pożądaną, bo czasem wymaga wdzięczności. Lepiej zapomnieć niż pamiętać zarówno o roli Witosa jak i gen. Rozwadowskiego czy też grona wybitnych generałów: Hallera, Sikorskiego, Latinika, Zagórskiego stojących na czele niezłomnych oddziałów Wojska Polskiego, zwłaszcza, że samemu się w tym czasie zwątpiło. W swoich wspomnieniach Witos dodaje jeszcze: ,,Moje zachowanie się wobec Piłsudskiego było chyba zupełnie bez zarzutu, niestety, pan Naczelnik wcale się wobec mnie dżentelmenem nie okazał. Mimo wszystko swego postępowania nie żałuję, choć nieraz gorycz przychodzi".

Podobnie gen. Rozwadowski własnej legendy nie tworzył i o sławę nie zabiegał. O swej roli w Bitwie Warszawskiej po raz pierwszy się wypowiedział w tajnym, pełnym goryczy o przyszłość Polski, liście do ministra spraw wojskowych gen. Żeligowskiego z dnia 28 kwietnia 1926 r. Pisał tam: „Lecz dziś otwarcie wyrazić muszę żal głęboki do pana marszałka, że zamiast krzepić i wzmacniać, rozbija on jak ongiś w roku 1917 własne Legiony, również obecnie, mam nadzieję bezwiednie i armię narodową. (…) Dzieje się to jedynie z korzyścią dla wszelakich naszych wrogów, lecz ku wszelkiej szkodzie całej Rzeczpospolitej, a pan marszałek oraz jego otoczenie główną w tym winę ponoszą”.*

(2021-07-11 19:16:38)

Łatwo się domyślić, jak skończyłaby się bolszewicka nawałnica 1920 roku, gdyby Polacy, niejednokrotnie słabo wyszkoleni cywilni ochotnicy, dowiedzieli się, że w owej godzinie najcięższej próby, Marszałek Piłsudski złożył rezygnację z wszelkich funkcji. Dzięki Wincentemu Witosowi i jego decyzji o nieupublicznianiu rezygnacji wodza, dyskusja ta będzie czysto akademicka. Piłsudski zostawił Warszawę w najgorszym z możliwych momentów. Zachował się jak kapitan okrętu, który potajemnie szalupą ucieka z nabierającego wody statku.

Czeslaw (2021-07-11 18:52:14)

do nizej ,chciales zablysnac a pokazales zryty czereb,

(2021-07-11 18:09:28)

Byłeś ,widziałeś to s pisowiec trudno już nie długo już za chwilę

X (2021-07-11 17:45:21)

Ładnie i mądrze powiedziała. Bez kartki

(2021-07-11 15:09:24)

I myśli poslanka co by tu powiedzieć ale kto mi napisze co mam mowić?

Dodaj komentarz

UWAGA!
Formularz dodawania komentarzy wymaga włączenia obsługi plikow cookies (ciasteczek), zapisywanych
i odczytywanych z Twojego urządzenia - jeśli chcesz dodać komentarz, włącz ciasteczka, odśwież stronę i spróbuj ponownie...


więcej

Kursy językowe

więcej

Kursy prawa jazdy

więcej

Kursy i szkolenia

Ogłoszenia