Strona startowa

Wiadomości - Aktualności

Kochaj albo zgiń

Dodał: AK Data: 2007-08-29 11:24:25 (czytane: 2933)

Czy można wziąć rozwód i znaleźć inny obiekt swoich uczuć?

Kancelaria Doradztwa Podatkowego BIURGAW Jan Gawda
www.biurgaw.ns24.net,Biuro rachunkowe, Jan Gawda, Biurgaw, rozliczenia, księgi podatkowe, biłgoraj, księgowy, księgowy biłgoraj,

Ul. Komorowskiego 3 /pokój 113 i 115/ I piętro. 23-400, Biłgoraj



Tak. A gdy się serce roznamiętni, to już tym bardziej. Doktor Robert Krzaczek rozstał się z córką wójciny Biszczy, Genowefy Tokarskiej i związał z inną kobietą. To może doprowadzić go do zguby. Krzaczek utrzymuje, że w odwecie wójcina chce „wykurzyć” go z Biszczy i pozbawić pracy. Co do jego „przyjaciółki” - wójt Tokarska ma podobno te same plany. Skąd taki zapalczywy w miłości i walce się wziął? – zachodzą w głowę stronnicy wójciny Genowefy Tokarskiej.
- Pochodzę z Józefowa, byłem zięciuniem pani wójt – przedstawia się Robert Krzaczek (39 l.), absolwent Akademii Medycznej w Lublinie, w Biszczy od 1995 roku. Krzaczek prowadzi Prywatną Praktykę Lekarską „Eskulap”, dzierżawi budynek gminnego ośrodka zdrowia (Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej), w którym też mieszka. Doktor stara się o II stopień specjalizacji z interny.
W tym samym ośrodku funkcjonuje gabinet stomatologiczny jego byłej już małżonki, córki wójt Genowefy Tokarskiej.
Krzaczek pojął wójtową córkę za żonę w roku 2003. Związek nie trwał długo. W kwietniu 2006 roku małżonkowie rozstali się (byli w separacji).
- Z krótką, dwutygodniową przerwą na Wielkanoc 2006 roku, kiedy doszliśmy do wniosku, że spróbujemy być razem, ale po 2 tygodniach rozstaliśmy się na dobre – zwierzył się Radzie Gminy i wojewodzie Krzaczek.
W czerwcu 2007 roku wziął rozwód. Decyzję podjął razem ze swoją małżonką, razem nawet pojechali do prawnika w Biłgoraju, aby zasięgnąć porady, w jaki sposób bez zbędnych ceregieli zakończyć ten rozdział w ich życiu. Poszło gładko.
Tak się wydawało. Ale wtajemniczeni już rok wcześniej, gdy zanosiło się na rozstanie, przepowiadali, że wójt Genowefa Tokarska poniosła uszczerbek na honorze i tej sprawy tak nie zostawi.

Wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi
Doktor Krzaczek zastrzega, że to jak żył przed małżeństwem z córką wójciny Tokarskiej, to tylko i wyłącznie jego sprawa, i ta kwestia nie ma z obecną sytuacją nic wspólnego. Może i tak, ale w Biszczy są innego zdania. Dotyczy to zarówno biorących stronę doktora, jak i tych, którzy są mu mniej przychylni.
A było tak. Na początku swojej lekarskiej kariery w Biszczy doktor miał żonę – lekarkę. Państwo doktorostwo żyli sobie cicho i spokojnie, urodziło im się dziecko. Jednak z czasem dało się zauważyć, że stosunki między małżonkami się psują. Niektórzy podpatrzyli to i owo. Podejrzanie zachowywał się i pan doktor. Biszcza zaczęła plotkować. O tym, że doktor nie sypia w małżeńskim łożu (ale wierności dochowuje!), że chodzi jakiś przygnębiony, że czasem powie coś, co wskazuje, iż nie jest szczęśliwy.
O niedoli, w jaką popadł pan doktor, dyskutowano po nabożeństwach (to od święta), a na co dzień w sklepach. Właścicielka jednego z nich (dajmy na to – Zenobia C., bo nie chce ujawniać swojego nazwiska), słucha Radia Maryja. Radioodbiornik marki Hyundai włączony na cały regulator. Sklepowa przysłuchuje się audycji przeplatanej pieśniami religijnymi i medytuje nad marnością tego świata.
Bo nawet w prostym handlu nie da się niczego przewidzieć, a co dopiero, jeśli rzecz dotyczy kwestii tak skomplikowanych jak sprawy sercowe, uczuć znaczy.
Owszem i ona pamięta, jakich to zgryzot doświadczył doktor Krzaczek. Przez jakie piekło przeszedł.
- Nie znają prorocy boskiej mocy – powiada Zenobia. Ale dodaje, że Opatrzność nie jest całkiem ślepa, czyli czasami szczęściu możemy dopomóc, a przez grzech zaniechania możemy sprawić, że los nie będzie dla nas łaskawy.
- Są rodziny wybrane przez Boga – zapewnia Zenobia. Wygląda na to, że pierwszą rodzinę (drugą chyba też) doktora Krzaczka Stwórca wybrał, aby była przykładem, dzięki któremu naród się opamięta. Bo skoro doktor i jego pierwsza małżonka nie zażywali szczęścia, to znaczy, że coś było nie w porządku. I dalej, drogą dedukcji, sądząc z przesłanek (doktor sypiał sam!) Zenobia dochodzi do wniosku, że małżonka nie dawała doktorowi tego, co dać powinna.
- Jak to czego? Miłości nie dawała – Zenobia lekko się rumieni, ale po chwili odzyskuje rezon. I przekonuje, że to od kobiety wiele zależy, czy potrafi utrzymać męża przy sobie.
- Poza tym trzeba się modlić do Ducha Świętego - podkreśla.
Zenobia i inni mieszkańcy wioski pamiętają, że w tym nie najlepszym dla doktora czasie, pomocną dłoń wyciągnęła do niego córka wójt Genowefy Tokarskiej. I tak się jakoś porobiło, że doktor Krzaczek postanowił po raz pierwszy zmienić stan cywilny na kawalerski, aby później ponownie zacząć szukać szczęścia w związku z córką wójciny. A to, co się teraz stało, to może być zrządzenie boskie. Bo córka pani wójt może i niechcący, ale jakoś ułatwiła doktorowi Krzaczkowi życiowy wybór i zapewne mimo woli dopomogła położyć kres temu, co Bóg złączył. Ani ona, ani pan doktor nie wyszli na tym dobrze.
- Wola Boża to potęga – wzdycha Zenobia C.

Wyrwać Krzaczka!
- Z tych kłopotów zmarniał nasz pan doktor – ubolewają pielęgniarki zatrudnione w NZOZ „Eskulap”. – Ale twardy jest. Powiedział, że się nie da.
I siostrzyczki pomagają doktorowi trwać w tym postanowieniu. Zawsze dbają, aby po pracy czekało na niego coś przyjemnego. Na przykład ciepłe udka.
- No, takie z kurczaków – tłumaczy jedna z sióstr, która dyżuruje w rejestracji ośrodka zdrowia i co kilka minut biega na zaplecze do kuchni, aby zajrzeć do piekarnika.
Robert Krzaczek przyznaje, że przez kłopoty ubyło go 12 kilogramów. No i znacznie więcej pali. Każdego dnia puszcza z dymem 60 sztuk papierosów marki Mars (mentolowych).
A wszystko przez panią wójt Genowefę Tokarską właśnie. Ta zażądała, aby opuścił Biszczę, bo jej córka, a jego była małżonka nie może pracować z nim, z Krzaczkiem, pod jednym dachem. Stres związany z tym, że córka pani wójt, lekarz stomatolog, musi każdego dnia widywać swojego eksmałżonka (który ponoć urządza awantury, czemu Krzaczek zaprzecza), przyprawia ją o nerwicę i grozi chorobą psychiczną.
Pani wójt udała się też z misją do instytucji, w której pracuje nowa wybranka serca doktora Krzaczka. Tam też, w czasie rozmowy z przełożoną „przyjaciółki” doktora miała sugerować, że byłoby najlepiej, aby Krzaczek i jego nowa kobieta wynieśli się z Biszczy. Pani wójt miała też odbyć rozmowę z matką „przyjaciółki” doktora.
- Twierdziła, że wykurzy nas z Biszczy, że nie odpowiada za córkę (...) i może stać się coś złego – objaśniał wojewodzie i Radzie Gminy doktor Krzaczek, który, co jasno widać, żyje w poczuciu ciągłego zagrożenia. Ale z miłości i pracy w Biszczy zrezygnować nie chce.
- Przeprojektowałem ten ośrodek, sam tutaj płytki kładłem, kupiłem ultrasonograf, defibrylator, elektrokardiograf – mówi Krzaczek.
Sprzęt, którym doposażył ośrodek zdrowia, kosztuje ok. 280 tys. zł, co miesiąc doktor płaci 3 tys. zł rat leasingowych. Mógłby odejść z Biszczy, ale jak zapowiada, wtedy w placówce zostanie tylko to, co odziedziczył po ZOZ – lampa bakteriobójcza i metalowa szafka. Krzaczek nie chce zostawiać pacjentów (4,5 tys. dusz), ani pracowników (8 osób). A nade wszystko nie chce ustąpić, bo uważa, że pani wójt Genowefa Tokarska, choć twardą ręką rządzi gminą od lat, to jeszcze nie powód, aby mogła decydować, kto w gminie może mieszkać i pracować, a kto nie.

Aspołeczny, chyba nie patriota
W sprawie doktora Krzaczka i wójt Tokarskiej odbyła się już jedna sesja Rady Gminy. Zwaśnionych stron nie udało się pogodzić. Genowefa Tokarska chce, aby zamiast niepublicznego, w gminie funkcjonował publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej.
- To nie znaczy, że doktor Krzaczek nie miałby w nim pracować – zastrzega. Córka pani wójt też mogłaby, jak dotychczas, pracować w ośrodku. Jak to pogodzić z tym, że Krzaczek przyprawia córkę o stany nerwowe, trudno dociec.
Wójt Tokarska swój pomysł uzasadnia na kilka sposobów. Po pierwsze, doktor Krzaczek zasłania się kontraktem i nie wszystkim wypisuje skierowania do specjalistów. Doktor nie chce zabezpieczać (od strony medycznej) imprez, jakie odbywają się w gminie. Chce, aby mu za to płacić. Na przykład na zawody sportowe nie przyszedł, przysłał dwie pielęgniarki.
- Bez białych fartuchów – zaznacza wójt Tokarska.
Natomiast na zawodach strażackich nie było żadnej opieki medycznej, a chłopaka, który spadł z równoważni nie miał kto opatrzyć.
Zdaniem pani wójt, Krzaczek nie bierze też udziału w uroczystościach patriotycznych, czyli nie przychodzi świętować pod pomnik legionistów poległych w czasie wojny z bolszewikami w 1920 roku.
- Taki zarzut się pojawił – zapewnia Krzaczek. – Ale córka pani wójt, kiedy jeszcze byliśmy małżeństwem, też nie brała udziału w żadnych tego typu uroczystościach.
- Jestem ograniczony kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia i nie mogę wypisywać skierowań wszystkim osobom, które tego chcą. A tym bardziej nie mogę przepisywać skierowań z gabinetów prywatnych - broni się Krzaczek.
Stanowczo zaprzecza też, jakoby odmawiał pomocy lekarskiej po godzinach jego pracy. Zresztą, jak zauważa, do tej pory Rada Gminy nie miała poważniejszych zastrzeżeń do jego pracy.
W najbliższy czwartek odbędzie się kolejna sesja Rady Gminy w Biszczy. W porządku obrad jest podjęcie uchwały w sprawie powołania Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej.
Doktor zapowiada, że bez walki się nie podda.
Za głosem serca
Według doktora Krzaczka, wójt Genowefa Tokarska to osoba wyrachowana, bezwzględna, która po trupach zmierza do celu. Wójt Tokarska w podobnym tonie wypowiada się o swoim byłym zięciu. Zapewnia, że kwestie urzędowe nie odgrywają w tym konflikcie żadnego znaczenia. Owszem, rozmawiała z doktorem, ale tylko dlatego, że to był impuls, a serce matki cierpiało. Bo córce stała się krzywda, po jednej z rozmów z byłym mężem nie mogła spokojnie pracować, była cała roztrzęsiona.
- Rzeczywiście powiedziałam, że w tej sytuacji któreś z nich mogłoby z pracy w Biszczy odejść, i żeby to był on. Miałam nadzieję, że drgnie w nim iskierka człowieczeństwa - zwierza się Genowefa Tokarska.
Pani wójt wyjaśnia też, że nikomu nie groziła. Matkę nowej przyjaciółki doktora chciała jedynie ostrzec, że Krzaczek to niedobry człowiek. To samo mówiła swojej koleżance, która jest przełożoną „przyjaciółki” doktora.
Wójt Tokarska przestrzega, aby doktorowi nie wierzyć, bo jak życie pokazało, już małżeństwo jej córki z Krzaczkiem było oparte na kłamstwie.
Po pierwsze, o ile wie, to doktor był winien, że nie układało mu się w pierwszym związku. Po drugie, choć w sądzie przysięgał, że nie ma innej kobiety, to kiedy postanowienie o rozwodzie się uprawomocniło, w ośrodku zdrowia zakomunikował byłej małżonce, że się z kimś związał i nikomu nic do tego. Genowefa Tokarska przypomina też, że jeszcze w trakcie małżeństwa z Krzaczkiem córka miała podstawy sądzić, że doktor ją zdradza. Przyjaciółka, z którą jest obecnie emocjonalnie związany, była jego pacjentką. Doktor solidnie opiekował się chorą. Przyjmował po godzinach. Ale, jak sugeruje wójt Tokarska, nie chodziło tylko o leczenie.
Doktor Krzaczek przyznaje, że owszem leczył swoją obecną przyjaciółkę, ale wtedy była to tylko niezobowiązująca znajomość. A że sprawy zaszły dalej, to tylko wina jego byłej małżonki, która robiła mu awantury. I w ten sposób, „dzięki wybrykom” byłej ślubnej, poddał się nowemu uczuciu. Stało się, i jego winy w tym żadnej nie ma. Mało tego, w ub. roku, po rozstaniu z małżonką, na kobiety patrzeć nie mógł.
Szczęśliwie szok minął i wszystko wróciło do normy.

Każdemu wolno kochać!
Biszcza to cicha, spokojna wieś. Ludzie krzątają się wokół swoich spraw. Całkiem przyziemnych: podorywki, siewy, sianokosy, żniwa, wykopki itd., itp. Przypadek doktora Krzaczka sprawił jednak, że miejscowi zaczęli zastanawiać się nad naturą miłości, a precyzyjniej tego, jakie owo uczucie może wywołać konsekwencje. Radna Smyl na przykład powiada, że miłość powinna być m.in. „jedyna, wierna i płodna”.
- Wiadomo, do czego sakrament małżeństwa zobowiązuje – dopowiada radna Smyl.
Wie co mówi, bo jak podkreśla jest „blisko kościoła”, a dodatkowo jej mąż jest członkiem rady parafialnej. Niestety, w przypadku doktora Krzaczka, nawet jeden z tych warunków nie został spełniony (o pozostałych szkoda nawet wspominać).
Radna Smyl uważa, że gdyby doktor był dżentelmenem, to z Biszczy by się wyprowadził.
Radny Tadeusz Dajnowski też swoje wie.
- Miłość buduje, ale i burzy – powiada.
Radny rozpatruje sprawę w aspekcie moralnym. I dochodzi do wniosku, że z moralnością u doktora Krzaczka jest coś nie tak, ale z ekonomią wszystko w porządku.
- Bo gdzie tu moralność? – pyta radny Dajnowski, zwracając uwagę na to, że doktor miał już dwie kobiety swojego życia i wszystko wskazuje na to, że będzie trzecia. A wszystko w tak krótkim czasie. Tego w Biszczy jeszcze nie było.
- Pewne normy moralne każdego obowiązują, a doktora, osobę powszechnie znaną, powinny tym bardziej obowiązywać – zauważa radny Dajnowski.
Gdy Dajnowski mówi o tym, że miłość buduje i burzy, ma też na myśli aspekt ekonomiczny. W Biszczy pamiętają o prawie 2-hektarowej działce, którą od parafii kupił Krzaczek. Miejscowi zdają sobie sprawę, że nikt inny takiej szansy by nie miał. Bo kupował, kiedy był kandydatem na zięcia wójt Tokarskiej.
- To nie ma nic do rzeczy. Na sprzedaż działki zgodził się biskup – denerwuje się Krzaczek.
- Z nikim w sprawie działki nie rozmawiałam, ale rzeczywiście być może mój autorytet sprawił, że działka została doktorowi sprzedana.
Robert Krzaczek tymczasem przypomina, że to co dyktuje serce, powinno być osobistą sprawą każdego człowieka. On też ma prawo do prywatności. To gwarantuje mu Konstytucja RP.
„W Państwie, które szczyci się demokracją i poszanowaniem praw człowieka taka historia... Konstytucja tego kraju zapewnia mi wolność (...). To co robię, z kim się spotykam i co myślę po godzinach mojej pracy jest moją sprawą osobistą i nie będę występował do Pani Wójt, czy do kogokolwiek innego o pozwolenie i błogosławieństwo” – napisał Krzaczek do wojewody lubelskiego Wojciecha Żukowskiego.

Adam Jaworski

Źródło: Kronika tygodnia

Zobacz także

Komunikat w sprawie jakości wody w Zalewie Bojary

Dodane: 2019-08-23 09:18 - Komentarze  (0)  czytane (241)

TAGI: sinice w zalewie bojary, zalew bajary, sanepid biłgoraj, komunikat



Komentarze (0)

Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 3.226.251.81

Dodaj komentarz

UWAGA!
Formularz dodawania komentarzy wymaga włączenia obsługi plikow cookies (ciasteczek), zapisywanych
i odczytywanych z Twojego urządzenia - jeśli chcesz dodać komentarz, włącz ciasteczka, odśwież stronę i spróbuj ponownie...


Telewizja

Na patriotyczną nutę by uczcić chlubę polskiego orężą

Koncert „Crnej Gory” z Montenegro oraz serbskiego zespołu „Teodora”

Festiwalu Kultur

Program "Sieciowanie Pomocy" i wizyta wiceministra sprawiedliwości

Audyt kadrowo - organizacyjny i nowy regulamin organizacyjny w Starostwie w Biłgoraju

Nowy regulamin organizacyjny w Starostwie Powiatowym w Biłgoraju

Konkursy

Zobacz więcej Dodaj

Promocje

Przeczytaj kolejną wiadomość:

Bezpłatne porady prawne w Biłgoraju

prawo.jpg