Strona startowa

Wiadomości - Aktualności

Biłgorajskie Kalendarium: 440. rocznica ustanowienia herbu Biłgoraja

Dodał: red Data: 2021-10-23 10:41:22 (czytane: 1597)

Od 440 lat Biłgoraj ma w herbie łabędzia oraz trzy belki u dołu. Pierwotny wizerunek herbu Biłgoraja pochodzi z pieczęci miejskiej wykonanej w 1581 roku. Najstarsze dokumenty z odciskiem pieczęci Biłgoraja znajdują się w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Biuro Geodezyjne s.c. A. Myszkowiak, J. Piechota
www.biuro-geodezyjne.com.pl,geodezja, biuro geodezyjne, dom, Biłgoraj, pomiary, pomiary geodezyjne, grunty, doradztwo, mapy geodezyjne, rozgraniczanie nieruchomości,

Plac Wolności 8. 23-400, Biłgoraj



Niemal każdy mieszkaniec Biłgoraja zna herb swojego miasta. Do herbu nawiązują w swoich logach biłgorajskie instytucje i organizacje społeczne, a ostatnio o jego wizerunek starają się lokalni przedsiębiorcy. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że nie zawsze tak było, a współczesny herb Biłgoraja sięga tradycją do  czasów założenia miasta.

Dzisiejszy herb Biłgoraja przedstawia srebrnego (białego) łabędzia zwróconego w prawo oraz trzy poprzeczne belki zwężające się ku dołowi takiego samego koloru na czerwonej tarczy. Współczesny herb w bezpośredni sposób nawiązuje do jego historycznego wizerunku z okresu powstania Biłgoraja pod koniec XVI wieku. I o ile znaki graficzne herbu nie budzą wątpliwości, to ich geneza nie jest do końca wyjaśniona.

Dolne trzy srebrne poprzeczne belki (wręby) stanowią staropolski herb Korczak, którym pieczętował się założyciel miasta Adam Gorajski. Nie budzi więc wątpliwości, że z tej racji jego herb rodowy znalazł się także na tarczy herbowej Biłgoraja. Zresztą pochodzący z rusi ród Gorajskich od niepamiętnych czasów posługiwał się herbem Korczak. Sam herb ma pochodzenie węgierskie, a trzy belki oznaczają trzy węgierskie rzeki Dunaj, Cisę i Sawę. Więc także inaczej niż chcieliby niektórzy miejscowi, przypisujący wrębom nazwy rzek nad którymi leży Biłgoraj.

herb_bilgoraja__1_.JPG
Herb miasta Biłgoraja używany obecnie

Nie wiadomo jednak z jakiego powodu w biłgorajskim herbie znalazł się łabędź. Z całą pewnością Łabędź także jest jednym z najstarszych polskich herbów szlacheckich. Możliwe że, pojawił się on na skutek  nieznanych dotąd związków założyciela miasta Adama Gorajskiego z rodziną noszącą polski herb Łabędź. Być może chodzi o przodka Adama, Aleksandra Gorajskiego, który walczył w tej samej chorągwi co Mszczuj ze Skrzynna herbu Łabędź podczas bitwy pod Grunwaldem. Wszystko to są jednak daleko idące przypuszczenia. W każdym razie najnowsze badania genealogiczne rodu wykluczają duńskie pochodzenie herbu. Nieuzasadnione okazują się też próby wywodzenia go z zagranicy, a wiele przemawia za pochodzeniem rodzimym, to znaczy śląskim.

Warto dodać, że zarówno Korczak jak i Łabędź są wymienione w najstarszym zachowanym do dziś polskim herbarzu, Insignia seu clenodia Regis et Regni Poloniae, spisanym przez historyka Jana Długosza. Niewątpliwie świadczy to o mocnym osadzeniu biłgorajskiego herbu w polskiej tradycji heraldycznej.

Szukając historycznego wizerunku biłgorajskiego herbu, musimy sięgnąć do początków miasta. Wraz z założeniem Biłgoraja według prawa magdeburskiego w 1578 roku, jego mieszkańcy mogli powołać własny samorząd. Stojąca na czele miejskiej społeczności Rada Miasta prowadziła kancelarię, która między innymi wystawiała różne dokumenty. Jednym z najważniejszych środków uwierzytelnienia pism urzędowych była pieczęć z herbem miasta. Można domniemywać, że podobnie jak w innych ośrodkach miejskich, mieszczanie biłgorajscy zwrócili się z prośbą o ustanowienie herbu do właściciela. W ten sposób w herbie Biłgoraja znalazł się rodowy herb Adama Gorajskiego, czyli Korczak, oraz wizerunek łabędzia.

herb_bilgoraja__2_.JPG
Pieczęć burmistrza Biłgoraja z okresu Księstwa Warszawskiego (w zbiorach Muzeum Ziemi Biłgorajskiej w Biłgoraju)

Pierwotne przedstawienie herbu Biłgoraja pochodzi z pieczęci miejskiej wykonanej w 1581 roku. Dowiadujemy się tego z odcisków tej pieczęci na najstarszych dokumentach wystawianych przez władze miejskie. Dokumenty z odciskiem pieczęci Biłgoraja znajdują się w Muzeum Narodowym w Warszawie. Najstarsza pieczęć była okrągła i miała 40 mm średnicy. Przedstawiała łabędzia zwróconego w lewo i trzy wręby Korczaka na ukoronowanej tarczy. W otoku pieczęci znajdował się łaciński napis: + SIGIL[LUM] CIVITATIS BILGORAIENSIS A[NNO] D[OMINI] 1581 (Pieczęć społeczności biłgorajskiej roku pańskiego 1581). Na tej podstawie przyjmuje się, że pierwsza pieczęć Biłgoraja z własnym herbem wykonana została trzy lata po założeniu miasta. Mieszczanie biłgorajscy najpewniej utożsamili się symbolem miasta, bo mimo częstej zmiany właścicieli, herb nie ulegał zmianie przez dwa następne stulecia.

Herb Biłgoraja w kształcie ustalonym w XVI wieku powtórzono na dwóch kolejnych pieczęciach miejskich. Jedna z nich wykonana została w XVII wieku i znamy ją z odcisków pod ówczesnymi dokumentami. Kolejna pieczęć, którą wykonano w XVIII wieku, służyła do momentu kiedy władze Księstwa Warszawskiego nakazały miastom używanie godła narodowego. W okresie porozbiorowego Królestwa Polskiego postanowiono przywrócić herby lokalne. Jednak zupełnie oderwane od staropolskich korzeni. Właśnie wtedy w czasie zaboru rosyjskiego trzykrotnie starano się narzucić Biłgorajowi herb opracowany przez petersburską Heroldię. Za każdym razem biłgorajanie wyrażali swój stanowczy sprzeciw dla nowego herbu nie związanego z dawniejszą tradycją. Dlatego żadna z propozycji herbu opracowanego pod wpływem heraldyki rosyjskiej nie została przyjęta i nie była używana. Ostatecznie pod koniec XIX wieku przywrócono miastu pierwotny herb.

Współczesny kształt i wygląd herbu miasta określa Statut Miasta Biłgoraja. Przywołuje on pierwotny wizerunek herbu z 1581 roku. Pod koniec XX wieku heraldyk ks. Paweł Dudziński opracował historyczny herb zgodnie z zasadami heraldycznymi. Dzisiejszy Biłgoraj ma także swoją flagę nawiązującą do barw założyciela miasta. Znajduję się na niej ułożone na przemian poziome pasy: cztery czerwone i trzy białe. Mieszkańcy miasta mocno zżyli się ze swoim herbem. Wiele organizacji społecznych nawiązuje w logotypach do symbolu miasta. Łabędź pojawia się na niemal wszystkich pamiątkach z Biłgoraja. Biłgorajanie często nazywają swoje rodzinne miasto Łabędzim Grodem.

/Piotr Kupczak/

Reklama.

Tagi: kalendarium biłgorajskie   herb biłgoraja   piotr kupczak   440 rocznica ustanowienia herbu biłgoraja

Zobacz także

Konkurs plastyczny pt. Mój Przyjaciel Miś, rozstrzygnięty

Dodane: 2021-12-07 17:27 - Komentarze  (0)  czytane (428)

TAGI: konkurs plastyczny, biblioteka w soli, pluszowy mis, gmina biłgoraj



Komentarze (3)

Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 54.198.139.112

(2021-10-24 16:28:36)

Zrobiło się podbramkowo i to nie przy 135 000 testów, ale przy 35 000 testów, w dodatku nie testuje się „zaszczepionych” i jednocześnie robi się nagonkę na województwa niezaszczepione, żeby wykazać skuteczność „szczepionek”. Jeśli ktoś się pogubił, to niech się nie martwi, Niedzielski pogubił się jeszcze bardziej, chociaż stosuje stare i prymitywne sztuczki. Ubiegłej jesieni dało się skarcić górali bez problemu, bo nie było jeszcze „szczepionek” i tak mieliśmy długimi tygodniami czerwoną strefę na Sądecczyźnie, a za źródła zakażeń robiły wesele. Wcześniej górnicy byli masowo testowani i tak wirus stał się kopalnianym. Zanim rozpoczęła się IV fala propagandowe założenie były jasne – wykazać, że niezaszczepieni zarażają i umierają. Za tę brudną robotę pion propagandowy Niedzielskiego wziął się od razu, ale też od razu plan się zaczął sypać.

Zacznijmy od podstawowego pytania, mianowicie jakie jest obłożenie szpitali w Polsce, ale łączne nie na samego „kowida”? Otóż jak zwykle jest to objęte najwyższą tajemnicą państwową, ale mimo wszystko wiemy na przykład, że nie Lublinie, czy Białymstoku, ale w Olsztynie nie ma miejsc w szpitalu dla dzieci z infekcjami górnych dróg oddechowych i wcale nie chodzi o najmodniejszą chorobę. Skąd wiemy? Z telewizji i wywiadów z lekarzami, jednak jakoś większej afery wokół tej sprawy nie ma. Za to po drugiej stronie „alarmujące dane”, bo łóżka w Lubelskim zajęte są w 50%, czy 70%. Prawda, że stare numery? Traktor ma trzy koła dobre albo traktor jest w tragicznym stanie z powodu przebicia jednego koła. Na czym polega manipulacja danymi? Bardzo prosta rzecz i przerabiana wielokrotnie. Każdy pacjent trafiający do szpitala w regionach niezaszczepionych jest testowany do skutku, w regionach „zaszczepionych” pacjenci „zaszczepieni” nie są w ogóle testowani albo testuje się ich szybkim i dużo mniej wrażliwym testem antygenowym. Efekt? W zaszczuwanych województwach łączna liczba zajętych łóżek szpitalnych jest znacznie mniejsza niż w pozostałych województwach, ale to magiczne słówko „kowid” napędza histerię.

Reklama


No i wszystko byłoby fajnie, dla Niedzielskiego, nie dla ludzi, gdyby to dotyczyło jednego Starego Sącza, czy górników, ale tym razem skala operacji jest wojewódzka i wywołuje histerię ogólnopolską. Działa to mniej więcej tak, że dane z Lubelszczyzny wpływają na najbardziej histerycznych, czyli „zaszczepionych” i to oni zgłaszają się na testy, przy pierwszym kaszelku. W efekcie nie kłamliwe 99% niezaszczepionych choruje i umiera, ale dane z ostatnich tygodni mówią o 20% zgonów i 30% przypadków wśród „zaszczepionych”, a to dopiero początek. Dotąd Niedzielski mówił, że „szczepionki” działają, czego najlepszym dowodem jest niższy wskaźnik zachorowań i obciążeń szpitali w relacji do ubiegłego roku. Zapomniał tylko, że w tym roku sezon, z uwagi nie przepiękną pogodę we wrześniu i do połowy października, przesunął nam się dość znacznie i „najlepsze” dopiero przed nami. Gdy ruszy machina histerii, posypią się wszystkie „misterne” plany, na „kowidzie” znów będą chcieli zarabiać „dzielni medycy”, którym jest wszystko jedno za jakiego pacjenta dostaną dodatek: „zaszczepionego”, czy niezaszczepionego. Przy takiej skali operacji sprawy bardzo szybko wymykają się spod kontroli i jeśli Polacy zobaczą wskaźnik zachorowań pod 20 000, to w „szczepionkę” uwierzy tylko Horban z Pyrciem.

Nie ma takiej możliwości, aby podkręcać zachorowania w stygmatyzowanych „pandemicznie” województwach i jednocześnie panować na rozwojem sytuacji w całym kraju. Wyjścia są tylko dwa albo rozpętać histerię „pandemiczną” i spalić „program szczepień” dokumentnie albo wykazać co najmniej o połowę niższe wskaźniki, żeby zachować jakiekolwiek pozory skuteczności cudownego eliksiru. Obie wersje niosą za sobą straty, ale nieporównywalnie kosztowniejszą wersją jest pierwsza. Wykazanie zakażeń na poziomie porównywalnym z ubiegłego roku ośmiesza „szczepienia” dokumentnie, słowa i prognozy Niedzielskiego to kolejna śmieszność, a na końcu czeka wszystko, czego Polacy doświadczyli wcześniej, czyli zamykanie szkół, szpitali, biznesów i nie tylko dla niezaszczepionych, bo to jest pod każdym względem nierealne. Jeśli Niedzielski i PiS zachowali resztki rozumu, to zrobią wszystko, aby „pandemiczną” histerię powstrzymać, w przeciwnym razie nawet Tusk przejmie biznes.

(2021-10-23 13:20:25)

Uwaga! w Mili -Delikatesy kasjerka dopisała do rachunku towar, którego klient nie wybrał do zakupu, a jednak nie wiadomo dlaczego kasjerka dopisała do rachunku. Były też przypadku wpisania towaru jako dwie sztuki, choć była jedna wybrana przez klienta. Przy zakupie większej ilości różnych towarów, klienci nie zawsze od razu orientują się, że dopisano im tdo zapłaty coś czego nie kupują. Dopiero w domu po przeanalizowaniu rachunku prawda -oszustwa wychodzi na jaw. Jeśli jeszcze raz podobna sytuacja się powtórzy, - zostanie powiadomiona policja. Kierownictwo sklepu powinno ostrzec kasjerki czym grozi nieuczciwość.

(2021-10-23 11:09:07)

Jednym z dowodów na zaistnienie w przestrzeni społecznej „niewygodnej prawdy” jest niepohamowany i szerzący się „skowyt” różnego rodzaju środowisk. Z taką sytuacją obecnie mamy do czynienia i dlatego też nie mogliśmy przejść obok niej obojętnie. To też publikujemy dzisiejszy artykuł, w którym chcemy wyraźnie stwierdzić, że film pod tytułem: „Powrót do Jedwabnego” Wojciecha Sumlińskiego, stał się obiektem bezprecedensowego ataku ze strony wielu sił, czy to znajdujących się wewnątrz naszego kraju czy też po za granicami Polski.

Wojciech Sumliński został zaatakowany z wielu stron, czy to przez lobby żydowskie, polityczne, czy dziennikarskie. Wystarczy wspomnieć braci Karnowskich, którzy utrzymują, że są prawicowymi i niezależnymi dziennikarzami, podczas gdy „biorą” ciężkie miliony od państwa. Ci dwaj rzekomo niezależni dziennikarze próbują zdyskredytować Wojciecha Sumlińskiego oraz jego film, tak, aby prawda o mordzie w Jedwabnem nigdy nie ujrzała światła dziennego.

Niestety dla tych „siewców kłamstwa” prawda bardzo często sama potrafi się obronić, dlatego też film „Powrót do Jedwabnego” w chwili obecnej na portalu youtube (uwzględniając różne kanały w tym: wRealu24, Media Narodowe i inne tego typu) obejrzało blisko dwa miliony osób (tak szacuje Wojciech Sumliński). Zatem widzimy, że zasięg jest ogromny i nie można już przemilczeć tej kwestii, co rozwścieczyło środowiska żydowskie, a te z kolei próbują za wszelką cenę szkodzić Sumlińskiemu, posługując się między innymi „pożytecznymi idiotami”.

Polecamy każdemu, kto chce poznać prawdę historyczną, tak znienawidzoną prawdę, aby sięgnął po film: „Powrót do Jedwabnego”, można go obejrzeć między innymi w telewizji wRealu24 czy Mediach Narodowych. Jednakże pisząc wprost, należy zauważyć, że film ten jest obowiązkową pozycją dla każdego, kto uważa się za patriotę. Prawda o przeszłości czyni nas wolnymi i gotowymi, aby stawić czoła przeciwnościom nadchodzącej przyszłości.

O czym opowiada wyżej wspomniana produkcja? Otóż Wojciech Sumliński ukazuje naszym oczom twarde dowody na spisek środowisk żydowskich, które chcą do cna „złupić” naszą ojczyznę i nasz naród. Środkiem do tego stanie się uczynienie z Polaków katów II wojny światowej. Temu z kolei posłuży kłamstwo Jedwabnego, gdzie według żydów i ich „popleczników” to właśnie tam Polacy mordowali żydów.

Prawda jednak jest zupełnie inna, co udowadnia Wojciech Sumliński. Otóż to nie Polacy, ale Niemcy dokonali mordu na żydach w Jedwabnem. I tej właśnie prawdy tak panicznie obawiają się żydzi. Zatem prawda nie może wyjść na jaw, ponieważ wówczas nici z kłamstwa Jedwabnego, kłamstwa o katach Polakach i de facto całkowite fiasko roszczeń żydowskich. A właśnie owe roszczenia żydowskie są obecnie na „topie”, czemu jako naród musimy się przeciwstawić, w przeciwnym razie Polski za kilkanaście lat już nie będzie.

Dodatkowym „szokiem”, jakiemu ulegnie widz filmu „Powrót do Jedwabnego” jest informacja, że żydzi podzielili już między siebie Polskę. Tak, nie macie halucynacji, otóż: ŻYDZI JUŻ PODZIELILI POLSKĘ MIĘDZY SIEBIE! I co najważniejsze, nie są to domniemania czy wymysły autora filmu, ale fakt potwierdzony dowodami, zawartymi w filmie. Co to oznacza? To oznacza, że film ten jest obowiązkowy, a po jego obejrzeniu nikt już nie będzie taki sam- gwarantuje Wam to.

Dodaj komentarz

UWAGA!
Formularz dodawania komentarzy wymaga włączenia obsługi plikow cookies (ciasteczek), zapisywanych
i odczytywanych z Twojego urządzenia - jeśli chcesz dodać komentarz, włącz ciasteczka, odśwież stronę i spróbuj ponownie...


więcej

Kursy językowe

więcej

Kursy prawa jazdy

więcej

Kursy i szkolenia

Ogłoszenia