Strona startowa

Wiadomości - Aktualności

Jak umrę, pożyjemy... cd.

Dodał: NN Data: 2010-07-14 20:19:33 (czytane: 5272)

Jan J. zaprzeczył, jakoby miał brać udział w spaleniu zwłok, wydobytych z grobowca w Łukowej. Jego syn Sławomir J. nadal nie chce zeznawać. Obaj przebywają w Zakładzie Karnym w Przemyślu. Według dotychczasowych ustaleń Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, to Sławomir J. (24 lata) był mózgiem całego przedsięwzięcia.

Biuro Geodezyjne s.c. A. Myszkowiak, J. Piechota
www.biuro-geodezyjne.com.pl,geodezja, biuro geodezyjne, dom, Biłgoraj, pomiary, pomiary geodezyjne, grunty, doradztwo, mapy geodezyjne, rozgraniczanie nieruchomości,

Plac Wolności 8. 23-400, Biłgoraj

P.W. EKO-SYSTEM - JAN LESIAK
www.ekosystem-lesiak.pl,Roboty wodnokanalizacyjne, drogowe, ogólnobudowlane,  Niwelacje terenu, fundamenty, Wynajem sprzętu budowlanego, Doradztwo w zakresie przepisów ochrony środowiska, oczyszczalnie przydomowe, oceny środowiskowe

Szozdy 11. 23-407 , Tereszpol

JP BUDOWNICTWO
www.jpbudownictwo.pl,termo-modernizacja, doceplanie biłgoraj, malowanie, tynkowanie, remonty, renowacje, ocieplanie, adaptacja, adaptacja poddasza, adaptacja piwnc, tynkowanie biłgoraj, malowanie biłgoraj, adaptacja biłgoraj, remont biłgoraj

ul. E Orzeszkowej 25. 23-400, Biłgoraj



Ze szwagrem do stryja
Rodzina J. mieszka w Różańcu (gm. Tarnogród). Sławomir J. był karany za włamania i kradzieże. Jednym z jego pierwszych poważniejszych złodziejskich wyczynów było włamanie do domu mieszkającego po sąsiedzku stryja – Mariana Jędruszko. Ukradł stamtąd m.in.: myjkę ciśnieniową „Kärcher”, kosę spalinową, telewizor „LG”, syntezator „Casio”, rower treningowy „Delta”, głośniki Samsunga, brodzik prysznicowy.

Sławomir J. nie był sam. Miał pomocnika – szwagra, mieszkającego w jednej z wiosek w gm. Łukowa. Do kradzieży doszło, kiedy stryj Sławomira J. był za granicą (tam pracuje po kilka miesięcy w roku). Marian Jędruszko, choć podejrzewał bratanka, początkowo nie miał na to dowodów. Nabrał pewności, gdy pojechał do wioski w powiecie zamojskim, w gm. Adamów. Tam właśnie, u małżonki, mieszkał jakiś czas Sławomir J. Na miejscu Marian Jędruszko dowiedział się, że Sławomir J. zarabia, myjąc samochody „Kärcherem” (tym skradzionym).

To za włamanie i kradzież w domu stryja Sławomir J. zarobił pierwszy wyrok skazujący go na karę pozbawienia wolności. I to stryj Marian jest osobą, która Sławomirowi J. najbardziej podpadła, czemu dawał nieraz wyraz, grożąc Marianowi.


jak_umre_pozyjemy.jpg

Będzie się działo
Sławomir zaniedbał szkolną edukację (nie został elektrykiem, ani piekarzem), ale jego złodziejska kariera się rozwijała. Otwarciem warsztatu samochodowego zaowocowała też jego pasja do majsterkowania. Trzeba jednak przyznać, że znacznie lepiej wychodził mu demontaż – np. radioodtwarzaczy w cudzych samochodach, niekoniecznie za zgodą właścicieli.

Sławomir J. ma też na koncie jazdę autem „po kielichu”. W końcu sąd skazał go na 3,5 roku pozbawienia wolności. Po 12 miesiącach odsiadki, w październiku 2009 r. Sławomir J. wyszedł na wolność. Uzyskał zgodę na przerwę w odbywaniu kary wolności (do marca 2010 roku). Miał w tym czasie spłacić długi, a przy okazji pomóc małżonce w wychowywaniu ich synka. Tyle tylko, że gdy wyszedł na wolność żona postanowiła, iż nie będą mieszkali razem. Miała dosyć wcześniejszych odwiedzin policji, rewizji w domu (funkcjonariusze szukali skradzionych fantów).

Jan J. kupił w miejscowości Witki (pow. lubaczowski) dom. To tam miał zamieszkać Sławomir. Przez jakiś czas rzeczywiście tak było, tam Sławek miał warsztat samochodowy.

Sławomir J. za nic nie chciał wracać do więzienia. Gdy zbliżał się termin, w którym powinien pojawić się w ZK w Przemyślu, wpadł na pomysł uniknięcia odsiadki. W Różańcu są zgodni: – Wyglądało to tak, jakby cała sprawa była zainscenizowana. Jan J. opowiadał wszem i wobec, że syn Sławomir wkręcił się do mafii. Oczywiście, według ojca, jego nieprzeciętnie zdolny syn awansował w tej organizacji. Na pewno był jedną z ważniejszych mafijnych figur w Polsce, a i za granicą cieszył się poważaniem. Później ta historia została rozbudowana: pojawił się wątek zatargu Sławomira J. z mafijnymi strukturami. Jan J. opowiadał, jak to martwi się o syna, przewidywał w finale nieszczęście, zdarzenie, jakiego Różaniec, ale i cały powiat jeszcze nie widział.

– Masakra tak o tym mówił – opowiadają w Różańcu.

Tutaj akurat miał zupełną rację.

Don Vittorio&Syn
Niektórzy nie dawali temu wiary. Bo Sławka znali przecież dobrze – nie był ani szczególnie bystry, w żaden sposób nie przypomina też klasycznego żołnierza mafii – postury raczej nikczemnej (raptem ok. 160 cm wzrostu), chudy. Była w nim jednak okrutna zaciekłość. Jak ktoś mu wszedł w drogę, groził spaleniem domu, wspominał też o tym, że w ruch pójdzie siekiera. Wracając do planu Sławomira J., z siekierą rzeczywiście się nie rozstawał. Woził ją w samochodzie i wypatrywał w okolicy osobnika, który przypominałby go posturą. Trwało to kilka miesięcy. Dziwne, że w tym czasie Sławomir J. nie znalazł odpowiedniego obiektu. Tym bardziej niezrozumiałe, że czas naglił, Sławomira zaczęła szukać policja. Należało się bardzo spieszyć z realizacją planu. A ten był następujący: znaleźć, zabić, stworzyć pozory, że zamordowany to właśnie Sławomir J. W przypadku powodzenia – innego rozwiązania Sławek nie brał nawet pod uwagę – ojciec Jan J. miał odebrać odszkodowanie za syna – Sławomir ubezpieczył się na 200 tys. zł. Podkomisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie dopowiada, że być może chodzi o sumę znacznie większą, np. 1 milion złotych.

– To na razie sprawdzamymówi podkomisarz Paweł Międlar.

Sławomir uzgodnił z ojcem, że podzielą się pieniędzmi. Syn miał ze swoją dolą uciec z Polski, a ojciec żyć w dostatku.

W Różańcu powątpiewają, czy istotnie doszłoby do podziału pieniędzy. Zakładają, że prędzej jeden by drugiego zabił. Jan J., od jakiegoś czasu zwany przez miejscowych Don Vittorio (to za sprawą plotek o mafii), nigdy nie żył z synem w specjalnej zgodzie (i na odwrót). W Różańcu mówią, że to perspektywa zarobku na śmierci syna sprawiła, iż panowie działali razem.

Teraz, albo nigdy
23 sierpnia świętowali już imieniny Jana. Do spółki wciągnęli Dawida F. (18 l.), ucznia jednej z biłgorajskich szkół średnich. Dawid F. to siostrzeniec Sławomira J. i wnuk Jana J. Przyznaje, że ostro pili. To wtedy postanowili, że skorzystają z nadarzającej się okazji. W połowie czerwca, w Łukowej powiesił się ok. 40-letni Zenon G. (imię oraz inicjał nazwiska zmienione). Znali go. Niemal idealnie odpowiadał parametrom, jakie powinien spełniać kandydat na trupa – reprezentującego Sławomira J.

Przed północą byli już na cmentarzu w Łukowej. Odsunęli płytę, weszli do grobowca, otworzyli trumnę. Odcięli nieboszczykowi głowę i zostawili. Ciało zabrali, włożyli do bagażnika renault laguny, pojechali do miejscowości Witki. Tam podpalili samochód. Już nazajutrz policjanci z Lubaczowa odkryli zwłoki. Zidentyfikowali samochód, przyjechali do Różańca powiedzieć zbolałemu ojcu o tragedii. Jan J. oznajmił znajomym, że syn został zamordowany. Zapewne przez mafię. Czyli stało się tak, jak zapowiadał – masakra.

Jaki tam z niego trup?
We wsi ochłonęli z szoku już po trzech dniach. Bo ktoś widział Sławka jeżdżącego na skuterze, później ktoś inny wypatrzył, że Jan J. wynosi pod las tobołek, zostawia tam i wraca do domu. Dla miejscowych stało się jasne, że Sławuś jest cały i zdrowy. To raczej nikomu nie poprawiło nastroju. Na pewno nie do śmiechu było stryjowi – Marianowi Jędruszko. Ten zrozumiał, że właśnie teraz, jeżeli śmierć Sławomira zostanie urzędowo potwierdzona, będzie on mógł się zemścić.

– To nie żartymówi Marian Jędruszko.Bałem się i boję nadal.

Na szczęście policjanci dysponowali już wynikami badań zwłok. Patomorfolog stwierdził, że człowiek z bagażnika zmarł przynajmniej dwa tygodnie wcześniej. Na nic zdały się zapewnienia Jana J., który utrzymywał, że to z całą pewnością jego syn, bo przecież na zwłokach znaleziono łańcuszek. Ojciec zarzekał się, że właśnie taki nosił jego syn. Ale czy to możliwe, że ktoś obcina człowiekowi głowę, i łańcuszek, który był na szyi z niej zdejmuje, a następnie kładzie na zwłokach? Tym policjanci już się nie zajmowali. Szukali natomiast osoby, która stosunkowo niedawno zmarła. Byli pewni, że zwłoki zostały podmienione. W końcu trafili do Łukowej, sprawdzili grobowiec Zenona G., znaleźli w nim obciętą głowę.

Równocześnie trwały poszukiwania Sławomira J. W Różańcu i okolicy niektórzy wiedzieli, gdzie jest. Ale nikt nie ośmielił się powiedzieć. Sławek krył się w lesie, w okolicach Babic, bywało, że szukał schronienia pod Sieniawą. A całkiem niedaleko rodzinnego domu, zakwaterował się w myśliwskiej ambonie.

– Miał ich jak na dłoni, lornetował teren, wiedział, kiedy przyjeżdża policja, a kiedy funkcjonariuszy nie mamówią mieszkańcy Różańca, którzy przezornie zaczęli dokładnie sprawdzać, czy drzwi są na noc dobrze zamknięte. Policjanci zatrzymali Jana J. i Dawida F. Gdy zabrakło ojca, Sławomir J. nie miał już zbyt wielkiego wsparcia.

– Nękaliśmy go, deptaliśmy po piętach – opowiada mł. insp. Tadeusz Moskal, szef biłgorajskiej Komendy Powiatowej Policji.

Rzeczywiście, funkcjonariusze już bezustannie jeździli po okolicy, wypytywali. Urządzali zasadzki. Zdarzało się, że wyskakiwali z krzaków, obezwładniali i kładli na ziemię Bogu ducha winnych ludzi. Ale z drugiej strony, skąd mogli wiedzieć, kto jest kto? Nocą trudno rozpoznać.

To ma być killer? Popierdółka, nie killer!
Nieoficjalnie poznaliśmy okoliczności, w jakich doszło do zatrzymania Sławomira J.Pozbawiony pomocy, nocą, 1 lipca przyszedł pod dom jednego z mieszkańców Różańca. Poprosił, aby go wpuścić do budynku. Właściciel bał się, że jeśli nie spełni prośby, Sławomir J. prędzej lub później może się zemścić (żaden problem wejść przez okno), przecież mówiono, że Sławek ma broń. Ale zanim otworzył przed zbiegiem drzwi, kazał mu się rozebrać. Gdy Sławomir J., postrach okolicy, już w samych slipkach przestępował z nogi na nogę i prosił o litość, drzwi się uchyliły. Gospodarz miał pewność, że gość nie jest uzbrojony.

Sławomir J. zażył kąpieli, co nieco przekąsił, dostał świeżą odzież i odzyskał animusz. Już mniej zbolałym głosem poprosił o żywność na drogę i pieniądze. Dostał jedzenie, 30 dolarów i, tak jak chciał, butelkę wina. Później zarządził wyjazd z posesji. Gospodarzowi i dwóm innym przebywającym w budynku osobom nakazał wejść do samochodu i sam się w nim usadowił. Wyznaczył kierunek podróży – Witki w pow. lubaczowskim. A dalej? Planował wyjazd za granicę. Ale to już sam. Auto ujechało kilkaset metrów i zostało zatrzymane przez patrol policji. Funkcjonariusze działali rutynowo: wyciągnęli kierowcę i pasażerów z samochodu, obezwładnili, rzucili na ziemię. Osoby towarzyszące Sławomirowi J. wróciły z przesłuchania do domu dopiero nad ranem. Boją się, że będą odpowiadały za pomoc, jakiej udzieliły Sławomirowi J. Maria Budzianowska z prokuratury w Lubaczowie, która prowadzi śledztwo: – Nie wykluczam postawienia zarzutów innym osobom. Ale na razie główne działania prokuratury ograniczają się tylko do Sławomira J., Jana J. oraz Dawida F. Ojciec i syn są aresztowani, Dawid – pod dozorem policji. Dawid F. złożył wyjaśnienia. Jan J., który dotychczas milczał, zmienił taktykę – twierdzi, że nie miał nic wspólnego z planem, jaki opracował jego syn Sławomir J. Ten nie zdecydował się jeszcze mówić. Sławomir J. oraz jego pomocnicy (jeśli prokuratura dowiedzie przed sądem ich winy), będą odpowiadali za zbezczeszczenie zwłok. Mogą zostać skazani na 3 lata (w najlepszym przypadku) pozbawienia wolności. Sławomir J. z pewnością zostanie surowiej potraktowany, bo zostanie też ukarany za „niepowrót do więzienia”.Matka Sławomira J. w Różańcu pojawia się co dwa dni. Mówi, że nie miała pojęcia o tym, co wymyślili jej syn i mąż. Nie chce też tego komentować. Została sama, z długami.


źródło:  Kronika tygodnia


Zobacz także

Strażacy z OSP Teodorówka zbierają na nowy samochód ratowniczo - gaśniczy. Założyli publiczną zbiórkę na portalu internetowym

Dodane: 2020-06-01 11:41 - Komentarze  (0)  czytane (84)

TAGI: osp teodorówka, gmina frampol, zbiórka na wóz bojowy, ochotnicza straż pożarna



Komentarze (0)

Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 34.204.168.209

- (2010-07-15 21:44:02)

ALCATRAS by mu się przydał.

-do ekologa (2010-07-15 17:23:11)

jak tak bardzo bronisz rzeki to razem z nimi do wora wskakuj :D:D:D:D

-ekolog (2010-07-15 15:34:41)

a co ci winna piękna rzeka Tanew?weź sobie ich trzech razem z workiem do domu!

-observator (2010-07-15 15:02:22)

Naoglondali sie filmow i teraz kopiujo ,trzeba zlikwidowac televizje

- (2010-07-15 12:55:46)

takich medrców to w worek i do Tanwi , anie społeczeństwo ma tych durni utrzymywać przecież w areszcie teraz nalezy sie toaleta , telewizja ,i kobieta raz w miesiącu, na wolności te barany nigdy z takich dobrodziejstw by nie korzystali

- (2010-07-15 11:35:37)

trzy lata kupa śmiechu Wsadzic ich do jednej celi to się sami pozabijają barany

-Robert (2010-07-15 10:49:17)

nie zabawi zlecieć trzy latka.Ciekawe czym nas zaskoczy po tym czasie pan Sławek ..Chłopak sie rozwija ...hmmm może handel ludzkimi narządami itp..niegłupi pomysł

-Patriota (2010-07-15 10:25:32)

Co się dzieje w powiecie. Jeden chce wyłudzić odszkodowanie inny kieruje podpalaczami. Koniec świata.

-Magło (2010-07-15 08:18:47)

w głowie się nie mieści do czego ludzie mogą być zdolni.

- (2010-07-14 21:53:06)

3 lata no nie chyba jakieś wolne zarty na dożywocie takiego

Dodaj komentarz

UWAGA!
Formularz dodawania komentarzy wymaga włączenia obsługi plikow cookies (ciasteczek), zapisywanych
i odczytywanych z Twojego urządzenia - jeśli chcesz dodać komentarz, włącz ciasteczka, odśwież stronę i spróbuj ponownie...


Telewizja

Marcin Romanowski o wyborach prezydenckich 2020

Rewitalizacja Placu Wolności w Biłgoraju. Film i zdjęcia z lotu ptaka

Biłgoraj "Noc Muzeów 2020" fragment koncertu Łukasza Jemioły

Krzysztof Hetman, europoseł i wiceprezes PSL o wyborach korespondencyjnych w Polsce

Transmisja Mszy świętej z kościoła św. Michała Archanioła w Soli

Rozmowa z Lubelskim Kuratorem Oświaty

Konkursy

Zobacz więcej Dodaj

Promocje

Przeczytaj kolejną wiadomość:

Ukochane Barwy

2 maja - dzień flagi narodowej. Flaga, godło narodowe i hymn to obok tradycji, historii, kultury i języka podstawa świadomości narodowej...